sobota, 23 kwietnia 2011

Jajo w roli glownej


zwyczajowo ,pewnie jak w wielu domach dzieciaki plus matka polka robily pisanki...nasze faktycznie pisane-wszak w ruch poszly kredki...hmmm gdyby nie awantura o kolory, napisalabym ze calkiem milo bylo:):)ale co tam awantura, jedna w ta ,druga w tamta i zapewne, oczywistoscia jest , ze nie pierwsza i nie ostatnia:)....Jaja powedrowaly do koszyka wraz z reszta(tym co wazne i tym co oczywiscie wedlug dzieci konieczne:)...poswiecone...czeka na sniadanie swiateczne...






tyle i jestem juz cichutko...nawet cicho bardzo...wszak Sobota Wielka...zbieram sie z Szymkiem na liturgie, a do Kosciola 65 km...czas na nas
Dobrej a newet bardzo dobrej w oczekiwaniu nocy
Migdalowa

5 komentarzy:

zainspirowana pisze...

wszystkiego co najlepsze! spokojnych świąt!
65 km... noooo sporo!

makneta pisze...

Wszystkiego najlepszego na Święta, a także na każdy poświąteczny dzień.
Pozdrawiam
Magda

Mili pisze...

Życzę Tobie Wesołych Świąt
pozdrawiam - Dorota

RenaTuśka pisze...

Wesołych Świąt! Smych miłych chwil! Wiele radosci:)

dom za końcem świata pisze...

Podziwiam Waszą wyprawę na liturgię :) mam nadzieję, że była taka piękna jak u nas :) Pozdrawiam!